(3 LATA TEMU)
Z napięciem i niecierpliwością odliczamy dni
do... eksmisji naszego lokatora zza ściany. ;)
To już niedługo... choć i tak już zbyt długo
wszystko to trwa, dawno miał się wynieść...
Myślę jednak, że ten świr też czuje, że...
che che..., że jego dni są już... policzone.
Pewnie dlatego, jakby częściej pojawia się
w starym mieszkaniu, takie odnoszę wrażenie...
Zresztą..., pewne... znaki też mi to mówią. ;)
Wspominałam kiedyś, że mamy swoje sposoby,
aby wiedzieć czy świr wchodzi tam czy nie.
Otóż, od wewnątrz na zamku typu "Łucznik"
(taki z pokrętłem ;) zawsze stawiamy kilka...
kamyków, takich małych rzecznych otoczaków.
Po prostu, kiedy ten oszołom otwiera drzwi
i wchodzi do mieszkania, to zawsze je strąca...
Nie, żeby specjalnie to robił, tylko same lecą. ;)
Więc, kiedy ja czy moja mama, pojawiamy się tam
kontrolnie, co jakiś czas, to od razu poznajemy
po kamykach, czy był w międzyczasie czy też nie.
Bo oczywiście, kiedy są strącone, to za każdym
razem ponownie, starannie je tam ustawiamy... ;)
Proste, a jakie pomysłowe i praktyczne, prawda? ;)
Oprócz tego, osobiście pilnuję także, aby mój...
szkielecik bez... głowy, tzn. czaszki był...
na swoim miejscu, czyli obok butelki po piwie,
ustawionej w kuchni na górnym regale półki,
która dawniej (tj. przed remoncikiem, che che ;)
wisiała sobie w pokoju zawalona ksiażkami i CD.
Szkielecik ten (taki biały plastikowy, jakie można
sobie kupić na straganie odpustowym ;) ustawiam tak,
by butelka była zawsze w miejscu brakującej czaszki.
W przeciwieństwie jednak do kamyków, szkielcik ten
czasami jest na miejscu, innym zaś razem pojawia
się tuż obok drzwi wewnętrznych prowadzących
do mieszkania mojej mamy (kiedyś o mało na głowę
mi nie spadł) i wtedy znów stawiam go na miejscu,
czyli przystawiam go do wspomnianej butelki po piwie.
Cóż, nie da się ukryć..., że mam pewną... słabość
do szkieletów (raz nawet jednego z Magdą wykopałam
podczas praktyk wykopaliskowych w Jakuszowicach ;)
i różnych takich... po trosze magicznych praktyk... ;)
Na studiach na przykład, przed każdym egzaminem
do mojej kultowej, sznurkowej, brązowej torebki
(prezent jeszcze od Jaśka - mej licealnej miłości ;)
wkładłam, szczelnie owinięty taśmą klejącą, inny,
mniejszy szkielecik wraz z pozostałymi amuletami.
No, co? Przecież dziewczyny na maturę też zabierają
ze sobą różne ulubione maskotki na szczęście... ;)
A i później, na studiach, też im się to pewnie zdarza,
więc chyba nic w tym dziwnego, że i ja mam swoją... ;)
Takie... zapomniane kości, jak zwykła mawiać Magda. ;)
Ostatni raz zdarzyło mi się to wszystko, kiedy miałam
egzamin w ramach... mojego awansu nauczycielskiego. ;)
Mój mąż, który miał mnie wtedy zawieźć do Okocimia,
kiedy zobaczył mnie przygotowującą się, a ściślej
mówiąc... oklejającą małe plastikowe pudełeczko
ze szkielecikiem (jak w owych studenckich czasach),
chyba trochę się zdziwił, bo tylko otworzył usta,
ale nic już nie powiedział; myślę że dawno zdążył
przywyknąć do różnych moich niewinnych dziwactw. ;)
No ale dość o tym, bo jak zwykle zeszłam z tematu. ;)
Więc mamy takie właśnie... sposoby, aby wiedzieć,
czy ten oszołom tam był; to na wypadek, gdyby nikogo
z nas nie było wtedy w domu lub gdyby zwyczajnie...
nikt z nas nie zauważył, że ten świr tam przyjechał...
Chociaż raczej staramy się być czujni pod tym względem
i mamy sprawny system wzajemnego powiadamiania się,
jeśli tylko ktoś zauważy, że podjechał pod nasz dom.
Zresztą na wszelki wypadek od bardzo dawna już mamy
ustawione na półpiętrze radio, które szybko włączamy,
gdy tylko zorientujemy się, że ten świr się tam pojawił... ;)
Wszystko po to, aby przypadkiem... nie podsłuchał nas...
Oczywiście, natychmiast zasuwamy też wszystkie zasłony
na parterze, aby uniemożliwić mu... podglądanie nas...
Bywa też, że mamy wrażenie, iż stale nas podsłuchuje
i podgląda, wtedy to okna są już zasłonięte cały czas,
tak jak i ciągle pozostaje włączona muzyka przy drzwiach.
Ale to praktykujemy w zasadzie, odkąd od niego uciekłam,
zaś kamyki i szkielecik od czasu, kiedy przeprowadziliśmy
w tamtym mieszkaniu nasz niekończący się remoncik... ;)
Tak więc znaki nam mówią, że bywa tam ostatnio częściej,
zresztą zwykle zauważamy, kiedy przyjeżdża, che che...
Niedawno, kiedy dłużej się tam krzątał i widzieliśmy,
że wynosi jakieś swoje graty do bagażnika samochodu
(czyżby się wyprowadzał? che che... ;) namówiliśmy
mojego szwagra Tomka, aby wyśledził tego oszołoma.
W tym celu, kiedy ten świr był jeszcze w środku
Tom wyjechał do Brzeska przyczaić się w okolicach
domu, w którym - jak podejrzewamy - on mieszka... ;)
Niestety, sukces okazał się połowiczny, gdyż faktycznie
ten oszołom tamtędy przejeżdżał, ale zauważył Tomka
i pojechał pod miejsce swojej pracy, całkiem niedaleko.
Dziś sobota, więc znów natręt przyjechał i przez chwilę
się tam kręcił, na szczęście nie potrwa to już długo,
bo wkrótce się go pozbędziemy na dobre, che che...
Dostałam dzisiaj wieczorem (w odstępie kilku godzin)
dwa SMS-y od niego. Jeden z nich był po polsku:
ROZGLADAM SIE PO POKOJU
WSPOMINAM BLISKICH MEMU SERCU
I CHYBA PAMIETAM WSZYSTKO
LECZ PRZEDE WSZYSTKIM CIEBIE
BO ZAWSZE CHODZILO O CIEBIE
TO NAM PRZYPADLA MILOSC
I WSPOLNY SWIAT
KTORE ZNISZCZYLAS...
...a drugi... po angielsku, che che. ;)
Nie wiem, co to ma być i skąd on to
wytrzasnął, ale wygląda, jak fragmenty
jakichś piosenek, tak mi się zdaje...
Tak czy siak, mam go już całkiem dość.
The final countdown?
You and me
Two pale figures
Ache in silence
Timeless
Side by side
Spaceless
I watche
As piece by piece
You performe your story
Moving through an unknown past
Dancing at the funeral party
Nobody made you do it...
No one put words in your mouth...
Didn't it...?
Memories of dreams
Lie lifeless
Fading
Lifeless
Hand in hand
With fear and shadows
Crying at the funeral party
You're running out of time
You're running out of space
And never sleep waiting for
The empty hours of life
To feel something more than pain
If only I could
Fill your heart with love again...
I know
Sometimes you can't make it
On your own
You don't have to go it alone
You're the reason I'm here
For you...
Are you ready?
Can you look in the mirror?
If God will send his angels
Would everything be alright?
The time is closing in
But it's not too late yet
Let me help you...